"Chopin" Polskie Radio 1995



  1. live play  SIANO    wg tradycyjnej muzyki Podhala    2'06

  2. live play  RAGA PORANNA PRZEBUDZENIE     F. Chopin - Mazurek, op. 68 nr 2    7'43

  3. SOKYOKU K. Szymanowski - Harnasie, op. 59, Obraz III    2'09

  4. live play  ASZKENAZY     F. Chopin - Mazurek 13, op. 17 nr 4    4'23

  5. live play  TURNIE I GRANIE    wg muzyki Podhala    1'59

  6. CIEMNOSMRECZYŃSKIE wg muzyki Podhala    3'57

  7. KOŁYSANIE ZBÓŻ F. Chopin - Nocturne e-moll, op. post.    3'33

  8. KOŁOMAZUREK F.Chopin - Mazurek 9, op. 7 nr 5    3'18

  9. HARNAŚ wg muzyki Podhala    5'48

  10. JADRAN F. Chopin - Mazurek 53    4'06

  11. JESZCZE MAZUREK F. Chopin - Mazurek 9, op. 7 nr 5    3'30

  12. MARIONETKI F. Chopin - Mazurek 56    3'32

  13. SYGNATURKI F. Chopin 34, op. 56 nr 21    2'11

  14. WIGILIA F. Chopin - Preludium Des-dur, op. 28 nr 15    4'50

  15. live play  SABILIK    K. Szymanowski - Harnasie, Obraz II, Taniec    3'42

  16. ILPO F. Chopin - Etiuda cis-moll, op. 25 nr 7    3'37

  17. PRELUDIUM F. Chopin - Preludium h-moll, op. 28 nr 6    5'19

  18. WIELKI WÓZ F. Chopin - Andantino g-moll "Wiosna"    7'20


IDEA:
Maciej Rychły

OPRACOWANIA, INSTRUMENTACJA, KOMPONOWANIE:
Waldemar Rychły, Maciej Rychły

WYKONAWCY:
Waldemar Rychły - programowanie komputerów
Maciej Rychły - tradycyjne instrumenty pasterskie (sierszeńki - rodzaj dud wielkopolskich, multanki - polska fletnia Pana, piszczałka postna - rodzaj fletu alikwotowego, piszczałka jaworowa, kaval - ukośny flet bałkański, ligawa - kurpiowska trąba drewniana, bambusowy flet poprzeczny, stroiki z trzciny wodnej, dudka sosnowa),
śpiew, bębny, klawisze




Nagrania dokonano w Studio S-4 Polskiego Radia w Warszawie
(maj - lipiec 1993, listopad - grudzień 1993, styczeń 1994)
Reżyser dźwięku: Tadeusz Mieczkowski
Producent: Maciej i Waldemar Rychły, Maria Baliszewska - Radiowe Centrum Kultury Ludowej Program II


Nagrania Jorgów są pierwszą próbą odczytania rytmów i motywów ludowych w muzyce Fryderyka Chopina i Karola Szymanowskiego przy użyciu polskiego ludowego instrumentarium


Trochę Ziemi, Słońca, Czystego Koloru, Powietrza. To wszystko. Moja idea: Szopen wyszedł z salonu na łąkę. Przestałem słyszeć fortepian. Pojawiły się dźwięki instrumentóvv pasterskich. Muzyka pasterska, ludowa, Szopen? Ależ tak! Co jest współczesną ludowością? Rock, country, folk, disco, jazz? Do czego odwołałby się dziś FRYDERYK CHOPIN ? Gdzie szukałby inspiracji?

".. Dziś więc w Płocku i Nieszawie, jutro w Rościszewie, pojutrze w Kikole, parę dni w Turzynie, parę dni w Kozłowie" - zapisuje kilkunastoletni chłopiec. Miejsca i ludzie. Spotkania. Wędrowanie. Po latach znany pobyt Fryderyka w Wielkopolsce u Radziwiłła. W poszukiwaniu śpiewogry z dudziarzami w karczmie basowanie na weselisku. Antonin. Strzyżewo. Przedłożył towarzystwo karczemnych grajków ponad salonową dysputę.

Co ponad co przedkładał? Wysublimowany i schorowany salonowiec? Czy cokolwiek dla nas dziś w tej muzyce z tego, co niegdyś dzikie? Ile doświadczeń barbarzyńsko-karczemnych w muzyce Szopena? Aura salonowo-snobistyczna rozmydla i pazur biologii i kosmiczne niepokoje. Muzyka to sprawa przestrzeni i samotności. Snobistyczna aura rozmydla Muzykę.

Sam na sam z kosmosem harmonicznych tonów? Sam na sam z karczemną dzikością, z niedouczeniem polnej muzyki, w kraju smutnych wierzb? Spotkania i samotność. Samotność spotkania. Spotkanie samotności. Ile i co z tego zostaje?

Romantycy doceniali barbarzyńską dzikość szopenowskiej muzyki. Współczesnych przerazić mogły archetypy nieujarzmionej słowiańszczyzny. Niepokorne rozwichrzenie melodii, niepokojące zmiany trybu skal, nagłe zwroty i rozbuchany koloryt. Czy to niedouczenie słowiańskiego muzyka-dzikusa? A może to ktoś, kto wie więcej? A przecież opery napisać nie umie, ani symfonii i pieśni masowej na skalę Narodu. Takie listy, prośby słali Fryderykowi. Otóż to, Polacy monolitu narodowego oczekiwali, a otrzymali świadectwo bioróżnorodności swego trudnego bytowania - Litwo ojczyzno moja, Jankiel cymbalista, ukraińskie dumki w śpiewniczkach narodowych, oberki i kołomyjki. Bioróżnorodność.

I o Mazurkach mówi się dziś: "ten jest niemal orientalny" "ten słowiczej frazy" "ten dudowy" "ten pastoralny" "ten kolędowy" "słychać dudnienie basów" "dzwonią skrzypeczki". Fortepian Szopena śpiewał, Fortepian Szopena wskazywał inne światy. Jak ktoś, kto rękę wyciągnął i patyczkiem na Księżyc wskazuje, tak Szopen i wędrowanie pokazał, i samotność, i krajobrazoburczość, i kraju znawczość, i ludzi poznanie. Inne światy patyczkiem wskazał. Czy to dziś jeszcze słychać?

Może dziś słychać już tylko fortepian? Czyżby został patyczek i o nim rozprawianie?

Prarośliny Mazurków jak prarośliny Goethego. Wzrosło doświadczenie śpiewki - nuty wioskowej w szopenowskim polu uwagi. Ogród Rozkoszy Ziemskich z banku genów - praroślin. Z karczemnej śpiewki, w przestrzeni ducha wzrosły Mazurki. Wiosna. Różnorodność. Europa. Ta energia i to światło jest do odczytania. Kreska szopenowskiej melodii jest śmiała i kapryśna, ale mocna. Jak trzciną targają nią modulujące wciąż akordy. Zmienne acz pokrewne tonacje przekazują sobie tę linię-energię żywą. Idź za linią, to energia światła, przemyślana. Człowiek to trzcina myśląca. Z trzciny zbuduj fletnię. Fletnia będzie Pana. Pan będzie tęsknił. Będzie niespełnienie i miłowanie. I wiatr, żywioł niewidoczny, zmieniający historię ludów będzie grał. Pan Szopen będzie mityczny, może Pan będzie antyczny, przedchrześcijański będzie, niczym wieszcz śpiewogry, niczym wieszcz plemienia, Duch, który ujawnia, Wielki Duch Śpiewogry.

Z oddalenia, z tęsknoty, z dystansu, wadząc się z catym światem słowem tylko na początku - Adam, ten od Litwy, od małej "ojczyzny mojej" snuł ragę poranną o wyjściu Sławiańszczyzny z Azji. Nauczał. Jest tego ślad. Kalkulował. Ilu Słowian pod Turkiem na Bałkanach i jakie to plemiona? Jadran. Płanina. Plany konkretne, horyzont daleki. Wędrowanie i walka. W kraju ostrych przypraw i skwierczącej oliwy.

Aszkenazy cymbalista wciąż gra na cymbałach. Czy to jeszcze mazurek. czy już wokół mazurka? Wielki Wóz na niebie wozi zżęte siano; kołyszą się zboża, będzie kosą żniwowanie. Wieszcz Wielkim Wozem popłynie po niebie. Preludium to będzie wielkiej Wigilii. Rozdzwonią się dzwony. Poniesie się głos na wyżyny chmurne, do ciemnosmreczyńskiej wody, będzie Sablik, będą harne czasy. Dziś to tylko preludium. To Preludium. Tylko.

Niechaj się snuje opowieść o Wielkich Duchach, co to wodzili się z całym światem uprawiając swój ogródek. Szopen, Sabała, Szymanowski. Trochę Ziemi, Słońca, Czystego Koloru, Powietrza. To wszystko.
Maciej Rychły


TAK BYŁO:

"Elsner nie chce Cię widzieć tylko koncercistą i kompozytorem fortepianowym, bo to łatwiejsze i mniej znaczy niż opery pisać. Ty masz miejsce między Rossinim i Mozartem itd. Twój geniusz nie ma osiąść na fortepianie."
Siostra Ludwika do brata Fryderyka Chopina

"..koniecznie musisz być twórcą polskiej opery; mam głębokie przekonanie, że zostać nim potrafisz. Góry, lasy, pola i łąki mają swój głos rodzimy, wewnętrzny, choć go nie każda dusza pojmuje. Jestem przekonany, że opera słowiańska, wywołana do życia przez prawdziwy talent, przez kompozytora czującego i myślącego, zabłyśnie kiedyś w świecie muzykalnym jak słońce nowe. Ty będziesz pierwszy. Jeśli będziesz jechał do Włoch, dobrze by było, abyś w Dalmacji i Ilirii czas jakiś zabawił dla poznania pieśni ludu bratniego, podobnież na Morawach i Czechach. Szukaj melodii krajowych, słowiańskich, jak mineralog po górach i polach".
Stefan Witwicki do Fryderyka Chopina

"Projekt instrukcji w sprawie Misji na Wschód.
Od czasu reform wprowadzonych w Turcji przez sułtana Mahmuda, a których rząd obecny nie przestaje rozwijać, wywiązały się coraz częstsze stosunki między chrześcijanami Turcji tudzież mieszkańcami księstw naddunajskich a ludami Zachodu. Wypadki obecne pozwalają przewidywać, że stosunki te staną się jeszcze bliższe. Ministerstwo Oświecenia Publicznego życzyłoby sobie mieć dokładne wiadomości o głównym skupieniu ludności chrześcijańskiej. Osoba, która misję otrzyma, uda się najpierw do Konstantynopola, z Konstantynopola przez Bułgarię do Widynia, krótki pobyt w Bułgarii wystarczy do zaznajomienia się ze wszystkim, co może mieć znaczenie. Miejscem najbardziej interesującym będzie Belgrad. W miastach nad granicą Bośni można będzie zaczerpnąć wiadomości o Hercegowinie i o Bośni, w razie gdyby okoliczności uniemożliwiły dotarcie aż do tego kraju i do Czarnogóry".
Adam Mickiewicz

Z głębi Azji przed czasami Abrahama wyszło z pokolenia Jafety plemię, które później nazwało się Sławianami. Sławianie, udając się w strony dla siebie przeznaczone, wynieśli spod namiotu patriarchów odwieczne podania religijne: o Bogu, o duchu. o dawnym szczęściu i o potędze człowieka, o jego upadku, a stąd o potrzebie błagania Bóstwa ofiarami, na koniec nadzieje o lepszej przyszłości. Cały ten skarb podań złożony był w pamięci starców, więc najstarszy patriarcha stawał się dla dzieci żyjącym prawem i zwyczajem, bo on jeden posiadał wiadomości złego i dobrego, przeszłości i przyszłości. Plemię patriarchalne posuwało się nie gromadnie ani hordami, ale powoli, oddzielnymi rodzinami. Tak z Azji przez góry kaukazkie i stepy Kaspii i Morza Czarnego, przez Kur, Wołgę, Don, po wiełu wiekach rozrastania się, doszli Słavvianie do Dniepru".
Adam Mickiewicz

Sławiańszczyzna od czasów wyjścia jej z Azji do czasów Lecha, Czecha i Rusa, czyli Ruryka".
"Góralską muzykę taneczną albo się rozumie i odczuwa tajemnym jakimś instynktem rasy: wówczas się ją kocha, tęskni do jej tętniącego uniesieniem życia, utajonego w chropawej, prostokątnej, w kamieniu jakby wykutej formie, albo się jej nie rozumie. Wówczas jej się nie znosi, uważa się ją za brzydką, za natrętne, obrażające cywilizowane uszy i nerwy barbarzyństwo".
Karol Szymanowski